Ogromny dziedziniec, pałac, kaplica, powozownia, galeria sztuki socrealizmu, przepiękny las i romantyczny park z fontanną. Muzeum Zamoyskich w Kozłówce zaimponowało nam, czyli klasie I A (właśnie tam wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę integracyjną) do momentu, gdy kazano nam włożyć okropne ochraniacze na obuwie. No, ale cóż- podłoga w całym budynku jest zabytkowa.
Wszystkich zainteresowało drzewo genealogiczne rodziny Bielińskich i Zamoyskich, a także liczne łazienki, pokoje dzienne, sypialnie. Wszystkie wnętrza, łącznie z korytarzami, zdobią przepiękne obrazy, portrety członków rodziny, a w jednej z sal ujrzeliśmy wszystkich królów Polski w bogato zdobionych ramach. Prawie w każdym pomieszczeniu znajdował się robiony na zamówienie piec kaflowy, każdy w innych wzorach i kolorach. Pierwotny układ i wystrój wnętrz, przywołują atmosferę dawnej siedziby magnackiej.
W pałacu zachowała się wspaniała kolekcja rzeźb, malarstwa, mebli, książek w bibliotece, jak i zastaw w jadalni oraz przedmiotów codziennego użytku.
Duże wrażenie wywarła na nas powozownia (zabytkowe wozy, końskie siodła, rowery), ale to nic w porównaniu z unikatową galerią sztuki socrealizmu. Popiersia Lenina, Stalina, chłopów, matek z dziećmi, hasła związane z pochodami pierwszomajowymi, a także przedmioty codziennego użytku (mydło, gazety, książki, butelki po wodzie) kontrastowały z przepychem pałacowych wnętrz.
To jednak nie wszystkie wrażenia, bo czekał nas jeszcze Kazimierz Dolny, ze swoimi kamieniczkami, rynkiem, kawiarenkami…i krótkim czasem wolnym na zjedzenie posiłku i kupowanie pamiątek. Wróciliśmy z wycieczki na pewno lepiej zintegrowani, bogatsi o wiedzę historyczną i o nas samych.